Parafrazując skecz radiowy pt. "Z życia młodej lekarki" - mam chęć zacząć ten post słowami - z życia szalonej dziewiarki. Co robi szalona dziewiarka ? Otóż szalona dziewiarka najpierw robi potem pruje i to nawet kilkakrotnie.
Pierwsza do prucia była czapka. Mimo próbki wzoru w wyszła za duża. Kolor czerwony, ale jak widać różni się na kolejnych zdjęciach.
Tu wersja pierwsza.
Kolejną nieudaną robótką jest chusta "strzałka". To jej początek.
Dalej szło bardzo fajnie. Nitka gruba, więc chusta szybko przybierała na wielkości.
A na koniec niespodzianka, zabrakło nici, dosłownie na 4, 5 rzędów. Chciał, a raczej nie chciał trzeba było spruć około 2/3 robótki i znowu robić. Sprułam kilka rzędów poniżej czubka chusty.
Teraz udało się zrobić całość, zostało około 15 cm nici.
Następnym niewypałem był szalik, na który wykorzystałam nici ze sprutej kamizelki. Szalik wyszedł dosyć długi. I co robi szalona dziewiarka? Wada na pomysł, że nie potrzebuje tak długiego szalika, więc spruje kawałek i zrobi sobie czapkę.
Czapka w pierwszej wersji wyszła za mała, więc znowu prucie, ale minimalne, kilka rzędów i oto jest. Komplet w kolorze fioletowym.
Tylko na tym jednym zdjęciu jest prawdziwy kolor. Zdjęcia powyżej i poniżej lekko przekłamane.
Pierwsza do prucia była czapka. Mimo próbki wzoru w wyszła za duża. Kolor czerwony, ale jak widać różni się na kolejnych zdjęciach.
Tu wersja pierwsza.
Kolejna, druga próba i inny wzór. Też poszła do sprucia.
Ta wersja ostateczna, zakończona i noszona.
Wcześniej zrobiłam jeszcze taką wersję.
Czapka czeka na poprawkę, bo wyszła za mała. Mam nadzieję, że ilość włóczki która mi została wystarczy na jej dokończenie.
Następnym niewypałem był szalik, na który wykorzystałam nici ze sprutej kamizelki. Szalik wyszedł dosyć długi. I co robi szalona dziewiarka? Wada na pomysł, że nie potrzebuje tak długiego szalika, więc spruje kawałek i zrobi sobie czapkę.
Na koniec coś co wyszło dobrze od początku do końca, choć robione tak jak pozostałe modele "z głowy". Wymaga jeszcze tylko wykończenia i ubrania.






















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz