Dziś obiecane wcześniej spódnice. Zrobiłam je na drutach, kilka lat temu. Pierwsza została wypatrzona na "amerykańskim" blogu. Nazwy nie pamiętam zbyt dobrze, coś jakby Winter and Wind, a może inaczej. Były to moje początki poruszania się po internecie, jak widać nieudolne (nie zapisałam nazwy bloga, nie znałam opcji dodaj do ulubionych). Moja spódnica różni się od pierwowzoru, ma tylko cztery ażurowe kliny na dole, oryginał miał ich sześć. Oczywiście zgapiłam tylko fragment dołu spódnicy - kliny i ażur, reszta to moja inwencja, czyli liczba oczek, rzędów, zwężanie, dopasowywanie spódnicy (robiłam ją od dołu do góry) itp.
W tej spódnicy jak i w następnej podobnie wszyłam gumkę w pasie. Moim zdaniem ten sposób jest najlepszy, ponieważ nie pogrubia, jest w miarę estetyczny i można nosić bluzkę włożoną do środka spódnicy (jak ktoś lubi).
Spódnica z przodu.
Detale wzoru.
Spódnica z tyłu.
Wszycie gumki.
Wszycie gumki. Jak dobrze się przyjrzycie, to widać zszytą gumę (powinnam dodać, że gumka którą wszyłam ma ok. 2 cm, w spódnicy różowej 1,5 cm).
odbicie w szybie
W tej spódnicy jak i w następnej podobnie wszyłam gumkę w pasie. Moim zdaniem ten sposób jest najlepszy, ponieważ nie pogrubia, jest w miarę estetyczny i można nosić bluzkę włożoną do środka spódnicy (jak ktoś lubi).
Spódnica z przodu.
Robiłam ją z bawełny, zużyłam 30 dkg tylko nie pamiętam czy to była "Medusa", czy "Sonata", druty z żyłką nr 4.
Druga spódnica to już mój własny pomysł jeżeli chodzi o wzór i fason. Włóczka z odzysku, nie wiem jaki rodzaj, z wyglądu przypominała tasiemkę. Robiłam na drutach z żyłką nr 4. Po praniu trochę się wyciągnęła, ale nie dużo. Zrobiona została od dołu do góry, więc nie było problemu ze skróceniem. Sprułam kilkanaście rzędów i ponownie zakończyłam ściągaczem. Gdybym robiła od góry poprawka była by kłopotliwa, bo trzeba przy pruciu patrzeć na wzór i w odpowiednim momencie zakończyć. A trudno powiedzieć czy sprucie połowy lub całości ażurowego elementu da właściwą długość.
Spódnica z przodu
Fragment wzoru. Po zakończeniu ażuru robiłam małe dziurki, które kończą się na różnej wysokości.
Na koniec prezentacja na "modelce"
To tyle na dziś. Mam nadzieję, że was nie zanudziłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz