Jak trudno wymyśleć tytuł posta i jednocześnie nazwę dla zrobionego swetra. Nie można przecież za każdym razem pisać nowy sweter, mały sweter, niebieski sweter albo jak w tym konkretnym przypadku beżowy sweter. Długo nie myślałam ; piaskowy jakoś tak od razu wpadł mi do głowy. Ale tylko piaskowy, to za mało, trzeba dać coś jeszcze. Inne dziewiarki mają takie ładne i ciekawe nazwy dla swoich wyrobów. Może i ja coś wymyślę. Piaskowa burza, pustynna karawana, znaki na piasku, nawet przyplątał się piaskowy dziadek z dobranocki i inne, ale nic na siłę. Ślady na piasku. Nie wiem czy trafnie, ale podoba mi się.
Jest kolor piasku i są wzory, i są zdjęcia.
Zdjęcia robiłam sama sobie, więc nie udało mi się sfotografować detali, które zastosowałam. Sweter robiłam w kilku etapach. Najpierw prostokąty z wzorem, następnie boki z rękawami, na koniec ściągacz u dołu swetra i plisa przy dekolcie.
Tu próba pokazania jak wyszedł (czy też jak wymodelowałam) bok swetra i rękaw.
Wymachy chusteczką, gdy nie wiadomo co zrobić z rękami.
Boki swetra zszywałam tzw. graftingiem, żeby nie było widać łączenia, rękawy już normalnie.
Jest kolor piasku i są wzory, i są zdjęcia.
Wymachy chusteczką, gdy nie wiadomo co zrobić z rękami.
Boki swetra zszywałam tzw. graftingiem, żeby nie było widać łączenia, rękawy już normalnie.
Zostało mi jeszcze trochę włóczki, więc robię kolejny sweter. Tym razem bardzo prosto, bez żadnych fantazji, w końcu to bardzo cienka nitka.
Już wiosna !
Te zeszłoroczne liście... kolor podobny ... może. Dla następnego swetra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz