Dziś trochę zdjęć "starych" swetrów. Pierwszy to sweterek z poprzednich postów, tu na człowieku, czyli na mnie. Fotki trochę nieudane. Zdjęcia robiłam sama, trochę musiałam pokombinować. Zamiast statywu trzy słowniki, jeżeli chodzi o oświetlenie, to okno nie w tym miejscu co trzeba, a tylko tę ścianę mogę wykorzystać jako tło.
Ten bordowy sweterek zrobiłam dwa lata temu z włóczki "Dora" firma Madame Tricote - 100% akryl. Zużyłam 3 motki czyli 30 dkg.
Tu próba naśladowania dziewiarek z Chin lub Japonii, tak dokładnie to nie wiem (tzn. nie rozpoznaję po tych "literkach") ale na stronie którą oglądałam były zdjęcia robione na podłodze, lub stole i odpowiednio stylizowane przez dodanie apaszek, biżuterii, kwiatów i innych drobiazgów. Bardzo mi się to podobało. Szybka improwizacja i wyszło to co widać. Widzę, że jeszcze dużo pracy przede mną.
A na koniec jeden sweter, choć właściwie to zrobiłam dwa takie same swetry, jeden dla syna, drugi dla jego dziewczyny. Miała być to niespodzianka na Walentynki. Ze swetrem dla syna nie było problemu, model od czasu do czasu pojawiał się w domu. Można było zmierzyć i robić spokojnie dalej. Dla dziewczyny robiłam w tzw.ciemno. Okazał się za krótki i musiałam go przerabiać. Nie lubię prucia i poprawek, ale zmobilizowałam się i zdążyłam z poprawkami przed świętami wielkanocnymi.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz