Nadszedł czas powrotu i wspomnień. Stary komputer wymieniłam na nowy, więc nie mam powodu do wykrętów. Trzeba wziąć się do pracy, czyli pokazania i napisania co też nowego się "dzieje".
Ostatni wpis zrobiłam na koniec maja. Przez tak długi czas coś tam wydziergałam, trochę odpoczywałam i oczywiście zaglądałam na blogi ulubionych dziewiarek. Zazdroszcząc, że tak pięknie szydełkują i drutują i robią takie śliczne rzeczy.
W czerwcu wybraliśmy się z mężem na krótki wypoczynek. Kierunek południe Polski, Kotlina Kłodzka. Zwiedzaliśmy okolicę, zeszliśmy do jaskiń,wschodziliśmy na Szczeliniec, zdobywaliśmy twierdzę w Kłodzku i na jeden dzień pojechaliśmy do Wiednia. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się we Wrocławiu.
Oto kilka pamiątkowych zdjęć:
Wiedeń
tu grupa śmiałków schodząca ze skały
Odwiedziłam też urokliwe czeskie miasteczko Nachod. Przywitało mnie nowym, "kosmicznym" dworcem autobusowym, piękną starówką i zamkiem. Tylko niedźwiadków nie udało mi się zobaczyć. Chyba było dla nich za gorąco.
We Wrocławiu - obowiązkowo (dla nas) Panorama Racławicka. Polecam każdemu, warto ją zobaczyć. Pokaz wraz z prelekcją przygotowany profesjonalnie, ciekawie. Gdy trzeba było wyjść spojrzałam na zegarek, bo miałam wrażenie, że za szybko skończyliśmy oglądanie Panoramy. Okazało się, że byliśmy dokładnie pół godziny, czyli tyle ile przewidziano w programie.
Następny punkt zwiedzania to Zoo - tu dla mnie numerem 1 było oceanarium. Może dlatego, że świat podwodny widziałam tylko w telewizji, a tu miałam na żywo, przed własnym nosem. Mogłabym patrzeć na ryby i inne okazy bez końca, to naprawdę inny i piękny świat. Zdjęcia nie wyszły dobrze, ale coś tam widać. Spacerując po zoo rozglądałam się też za moimi ulubieńcami (żyrafy, surykatki).
Potem poszliśmy zwiedzać miasto. Mogę tylko powiedzieć, że Wrocław przypadł mi do gustu. A poza tym spotkałam, a raczej zobaczyłam Panią Marzenkę z bloga Wełniane myśli, wraz z mężem. Uważam to za szczęśliwy zbieg okoliczności, gdyż po obejrzeniu Panoramy zaciągnęłam męża do muzeum (nie mieliśmy tego w planie) i dopiero potem poszliśmy na spacer brzegiem Odry. Gdyby nie ta drobna zmiana nasze drogi pewnie by się rozminęły. Niestety nie ośmieliłam się podejść i zagadać.
Jeden z wielu znalezionych i uwiecznionych na zdjęciach wrocławski krasnal,
stare miasto,
budynek muzeum, które odwiedziliśmy
i na koniec wycieczki- ja na mostku czarownic
Ostatni wpis zrobiłam na koniec maja. Przez tak długi czas coś tam wydziergałam, trochę odpoczywałam i oczywiście zaglądałam na blogi ulubionych dziewiarek. Zazdroszcząc, że tak pięknie szydełkują i drutują i robią takie śliczne rzeczy.
W czerwcu wybraliśmy się z mężem na krótki wypoczynek. Kierunek południe Polski, Kotlina Kłodzka. Zwiedzaliśmy okolicę, zeszliśmy do jaskiń,wschodziliśmy na Szczeliniec, zdobywaliśmy twierdzę w Kłodzku i na jeden dzień pojechaliśmy do Wiednia. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się we Wrocławiu.
Oto kilka pamiątkowych zdjęć:
Wiedeń
Szczeliniec i znana formacja skalna
tu grupa śmiałków schodząca ze skały
Kłodzko
twierdza
Odwiedziłam też urokliwe czeskie miasteczko Nachod. Przywitało mnie nowym, "kosmicznym" dworcem autobusowym, piękną starówką i zamkiem. Tylko niedźwiadków nie udało mi się zobaczyć. Chyba było dla nich za gorąco.
Następny punkt zwiedzania to Zoo - tu dla mnie numerem 1 było oceanarium. Może dlatego, że świat podwodny widziałam tylko w telewizji, a tu miałam na żywo, przed własnym nosem. Mogłabym patrzeć na ryby i inne okazy bez końca, to naprawdę inny i piękny świat. Zdjęcia nie wyszły dobrze, ale coś tam widać. Spacerując po zoo rozglądałam się też za moimi ulubieńcami (żyrafy, surykatki).
Potem poszliśmy zwiedzać miasto. Mogę tylko powiedzieć, że Wrocław przypadł mi do gustu. A poza tym spotkałam, a raczej zobaczyłam Panią Marzenkę z bloga Wełniane myśli, wraz z mężem. Uważam to za szczęśliwy zbieg okoliczności, gdyż po obejrzeniu Panoramy zaciągnęłam męża do muzeum (nie mieliśmy tego w planie) i dopiero potem poszliśmy na spacer brzegiem Odry. Gdyby nie ta drobna zmiana nasze drogi pewnie by się rozminęły. Niestety nie ośmieliłam się podejść i zagadać.
Jeden z wielu znalezionych i uwiecznionych na zdjęciach wrocławski krasnal,
Ostrów Tumski
W następnym poście : kolejne wycieczki i ... jaskinie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz