Pages

cd. wspomnień z wakacji

Kolejny dzień urlopu to wycieczka do jaskiń Morawskiego Krasu. Zwiedziliśmy dwie - Jaskinie Punkvy i Katerinską.

           Przed wejściem poszliśmy jeszcze nad Przepaść Macocha. Tu widok z góry,

a tu widok z dołu przepaści.

Z tego miejsca wchodzimy do jaskini Punkvy. Możemy podziwiać stalaktyty, stalagmity i inne formy nacieków i narośli. Część jaskini zwiedzamy pieszo. Kolejną część przemierzamy łódką. Płyniemy podziemną rzeką. Woda jest krystalicznie czysta. Dzięki oświetleniu umieszczonemu w wodzie możemy oglądać dno i widzieć jak bardzo zróżnicowana jest głębokość rzeki.
W jaskini Katerinskiej formacje skalne mają ciekawe nazwy, np. las bambusowy, czarownica. Jest tu też największa podziemna sala. Ukształtowanie ścian tworzy bardzo dobrą akustykę, dzięki czemu organizowane są tu koncerty.

                              Zdjęcia w ciemnościach wymagają zaawansowanych umiejętności i refleksu. Przewodnik pogania licznych turystów, czasami zapala lub gasi (zbyt szybko jak dla mnie) światło. Czasu na robienie zdjęć jest mało i nie oddają one piękna jaskiń - trzeba tam po prostu być.

Nacieki przybierają różne formy i kształty tu np. skrzydła anioła. 


 Oprócz morawskich jaskiń zwiedziliśmy też równie piękną, polską - Jaskinię Niedźwiedzią, która znajduje się w okolicy wsi Kletno. Nazwano ją Niedźwiedzią z  powodu znalezienia licznych kości niedźwiedzia jaskiniowego. Jest to najdłuższa jaskinia w Polsce.



We wszystkich jaskiniach jest chłodno. Trzeba ciepło się ubrać, ale bez przesady. Wystarczy tiszert (my byliśmy latem), polar i cienka kurtka przeciwdeszczowa, bo czasami kapie woda ze sklepienia.
 Jak widać na zdjęciu w Jaskini Niedźwiedzia miałam tylko tiszert (kurtkę nałożyłam w jaskini).  Fotografowanie we wszystkich jaskiniach jest płatne.

 Kolejna wycieczka to Duszniki Zdrój i Muzeum Papiernictwa.
 Pokaz produkcji papieru

Pozostałych atrakcji jakie oferuje to miasto tj.parku zdrojowego i dworku Chopina nie oglądaliśmy. Wracając do przystanku PKS przeszliśmy przez rynek z ratuszem i pręgierzem. Nie starczyło czasu aby wejść do kościoła w którym jest oryginalna ambona w kształcie wieloryba. Tak krótka wizyta była spowodowana kiepskim połączeniem z Kudową. Mimo że miasta te są blisko siebie, to połączenia nie są korzystne ani dla zwiedzających ani dla miejscowych (to wiem po rozmowie z mieszkanką tego miasta). Dla turystów bez samochodu wiele atrakcji tego regionu jest niedostępnych. 

 Kudowa Zdrój. Tu mieliśmy zakwaterowanie i stąd wyruszaliśmy na zwiedzanie okolicy, tej bliskiej i dalszej. Z atrakcji Kudowy można wymienić park zdrojowy, kaplicę czaszek,  muzeum żaby (było nieczynne), drogę stu zakrętów, ogród japoński (tu nie byliśmy - brak samochodu i sił na tak dalekie spacery).


Na koniec tzw. wisienka na torcie. Mam nadzieję, że Pani Marzena nie obrazi się za publikację tego zdjęcia. Moja nieśmiałość nie pozwoliła mi na "zaczepienie" Pani Marzeny, odwagi starczyło tylko na zrobienie zdjęcia, ale radość ze "spotkania" dziewczyny, której blog chętnie czytam była ogromna. To było ukonorowanie mojego urlopu.


Następny post będzie już robótkowy. 




Lidia

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

Brak komentarzy: