Zanim pokażę początki sweterka pochwalę się zakupami jakie poczyniłam na egzotycznym wyjeździe. Są to druciki albo raczej jeden drucik do robienia skarpetek i zestaw drobiazgów.
Drucik przetestowany. Robiłam nim rękawy. Nie było łatwo, praca nimi wymaga zręczności, ale i tak sprytniej (lepiej, szybciej) mi się na nich robiło niż na czterech drutach.
Miarka i agrafki - szczególnie te drugie są często w użyciu.
Zapowiadany sweterek. Zacznę od tego, że jak zwykle nie zrobiłam zdjęć z rozpoczęcia i początku pracy, więc od razu chwalę się dużym kawałkiem udzierganej robótki.
Zaczęłam od zrobienia szydełkiem łańcuszka (z kontrastowej nitki), z którego nabrałam na druty 70 oczek i przerobiłam wg wzoru. W ten sam sposób zrobiłam tył i przód swetra.
Następnie nabrałam oczka z brzegów robótki (tyłu i przodu) i robiłam ściegiem gładkim aż do uzyskania odpowiedniej szerokości. Po czym zaczęłam spuszczać oczka na rękaw.
To samo zrobiłam z drugiego brzegu.
Jak widać mam już jeden rękaw.
Na chwilę obecną, choć nie uwiecznioną na zdjęciach, jest już zrobiony drugi rękaw i wykończenie dekoltu. Do zrobienia pozostał tylko ściągacz.
Nitka dość cienka, akryl. Druty nr 2,5. Ilość jaką zużyłam podam po zrobieniu i zważeniu sweterka.
Na zdjęciu miasto, które odwiedziłam i w którym zaopatrzyłam się w niezbędne dla dziergającej osoby drobiazgi.
Dla kontrastu zdjęcie z dnia dzisiejszego. Zima niechętnie i pomału nas opuszcza.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz