A tym czasem wracam na ojczyzny łono... Takim krótkim cytatem wracam na łono bloga. Długo mnie nie było, całe pół roku. Trochę w tym czasie robiłam na drutach, szydełkowałam, trochę się leniwiłam, wyjeżdżałam, oglądałam i czytałam blogi innych drutomaniaczek, a w między czasie oczywiście praca, dom i tak dalej.
Popełniłam kilka udziergów (swetry, szale itp.) nie zawsze udanych. Niektóre zadowalają mnie jako wyrób, choć nie wiem jeszcze czy będę je nosić.
Na początek kilka zdjęć :
Popełniłam kilka udziergów (swetry, szale itp.) nie zawsze udanych. Niektóre zadowalają mnie jako wyrób, choć nie wiem jeszcze czy będę je nosić.
Na początek kilka zdjęć :
Otulacz ; zrobiony z włóczki "Kotek" 100 % akryl w kolorze czarnym i cieniowanej czerwonej włóczki nieznanego składu (resztka na tzw. cewce zakupiona w szmateksie); zrobiony na szydełku.
Z tej samej, co w otulaczu pokazanym wyżej, czerwonej włóczki zrobiłam też chustę, również na szydełku. Myślę, że większość Pań szydełkujących widziało lub zna ten wzór, a nawet ma już takie chusty.
I na koniec jeszcze jedno otulenie-ocieplenie szyi. Szal i chusta w jednym. Zrobiona na drutach. Z włóczki, tak jak czerwona, zakupionej w szmateksie i podobnie cieniowanej. Tu podstawą jest kolor ciemno-szary, dodatkowa cienka nić jest w różnych odcieniach fioletu. Wzorowałam się na szalu zwanym "strzała", który widziałam na zdjęciach w internecie.
Jest to moja interpretacja tego wzoru. Jak widać na ostatnim zdjęciu, trochę daleko mu do "strzały".
Przeglądając foldery znalazłam kilka zdjęć szala zrobionych wcześniej na potrzeby bloga, ale pochłonęły mnie inne sprawy i o nich zapomniałam. Oto one :
A na pożegnanie - zima, nareszcie przyszła i pokazuje nam swoje piękniejsze oblicze.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz