Przedstawiam wam dalszy ciąg niezrealizowanych pomysłów.
Na pierwszy rzut szal. Nitka ze szmateksu, niewiadomego składu, grubości i długości. W trakcie pracy odkryła swoją urodę - cieniowanie, które ładnie wygląda w gotowym wyrobie.
Na koniec zdjęcia z corocznej imprezy w naszym mieście jaką jest Jarmark Bartłomieja.
Na pierwszy rzut szal. Nitka ze szmateksu, niewiadomego składu, grubości i długości. W trakcie pracy odkryła swoją urodę - cieniowanie, które ładnie wygląda w gotowym wyrobie.
Tu w artystycznym nieładzie, w kompozycji z przekwitłą lawendą.
Tak wygląda wygładzona (na tym etapie w dalszym ciągu myślenie co i jak robić, żeby wyszedł kształt liścia). Robiłam na przemian pasy z samych oczek prawych i pasy ze wzorem ażurowym.


I tak to wyszło. Wygląda całkiem fajnie, można tym otulić szyję, lub ramiona, ale nie do końca jestem zadowolona z efektu. Będę pruć, tak z 1/2 i robić poprawki.
Kolejny niewypał. Miała być letnia bluzeczka (forma podkoszulka), ale zabrakło nici. Nici ze szmateksu, więc nici z dokupienia i dokończenia robótki, więc poszła do sprucia.
W następnym wpisie - pomysły, które zakończyły się sukcesem.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz