Dziś kolej pokazać nowe prace. Pierwsza z nich to sweterek. I tu pojawia się pytanie koguci czy muszy? Bo napewno nie piórkowy. Cała Polska skończyła dzierganie piórkowych, a ja zaczęłam, tylko nieco odbiegłam od pierwowzoru. Mój sweterek waży tak około 16-17 dkg. Zrobiłam go z włóczki o składzie : 80% moher, 20% akryl, długość 110 m/40 g. Na metce napis - N 1 Georges Picaud.
| Robiony od dołu. Osobno przód, tył i rękawy (do pach), zszywany. Od pach robiony na okrągło raglanem. Niewielki dekolt ukształtowałam rzędami skróconymi. |
Jak widać na zdjęciach jest grubszy i bardziej mięsisty od właściwych piórkowych. Cieplutki i milutki w noszeniu.
Kolejna praca to poduszka, którą zaczęłam robić po skończeniu pledu, czyli prawie rok temu. Zostało mi kilka kwadratów więc zszyłam je i zaczęłam dorabiać tył, ale zabrakło mi włóczki. Dopiero niedawno dokupiłam brakujacy motek i skończyłam. Oto ona.
Na ukończenie czeka kolejna robótka. W głowie kolejny pomysł-plan, za który muszę się wziąć już teraz. Mam dość czasu na zrobienie, ale będzie to prezent na szczególną okazję więc nie chcę dać plamy i spóźnić się z niespodzianką. Tak więc na razie cicho sza.
I jeszcze zdjęcie tego co mnie czeka.
Na koniec wyjaśnienie tytułu. Nazwa swetrów -piórkowy- skojarzyła mi się z boksem. Są tam wagi musze, piórkowe, kogucie, lekkie, ciężkie. Swój moherowy zakwalifikowałam do koguciej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz