To już jest koniec, nie ma już nic ... chciałoby się zaśpiewać.
Nareszcie zużyłam wszystko (co prawda nie do ostatniego centymetra), co pozostało mi z włóczki zakupionej na pled. Zostały tylko znikome resztki. A teraz przedstawiam ostatnie dzieło :
Czapka, która niestety wygląda jak kapelusik.
Wzór w kolorowe paski lekko ją w tym miejscu zwęża i stąd ten niezamierzony kształt,
Nareszcie zużyłam wszystko (co prawda nie do ostatniego centymetra), co pozostało mi z włóczki zakupionej na pled. Zostały tylko znikome resztki. A teraz przedstawiam ostatnie dzieło :
Czapka, która niestety wygląda jak kapelusik.
Wzór w kolorowe paski lekko ją w tym miejscu zwęża i stąd ten niezamierzony kształt,
natomiast wykończenie dołu czapki półsłupkami rakowymi poszerza ją.
Czeka mnie poprawianie czapki. W miejscu, w którym zrobiłam kolorowe paski po prostu ciśnie mnie w głowę. Włóczka - Dora, 100% akryl, szydełko nr 4.
Na koniec mały bonusik - praca mojej siostry.
I jak to u mnie na koniec, na prawdę już na koniec - zdjęcia "cudnych okoliczności przyrody", lub jak kto woli zjawisk atmosferycznych.
Z jednej strony słońce, z drugiej tęcza na ciemnym niebie, a po chwili zagrzmiało, błysnęło i spadł grad - w grudniu.
Ot taka ciekawostka przyrodnicza (widział ktoś tęczę w grudniu?).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz