Dzisiaj na blogu zaległości. Pokażę zdjęcia ostatnio zrobionych swetrów. Były co prawda pokazane w trakcie robienia i po skończeniu, ale trzeba pokazać jak prezentują się na człowieku, czyli na mnie.
Oto sweter letni, bardzo przyjemny w noszeniu. Jedyny feler tej włóczki to farbowanie w czasie prania. Prałam tylko raz, mam nadzieję, że następnym razem to się nie powtórzy, jeżeli tak to o tym napiszę.
Oto sweter letni, bardzo przyjemny w noszeniu. Jedyny feler tej włóczki to farbowanie w czasie prania. Prałam tylko raz, mam nadzieję, że następnym razem to się nie powtórzy, jeżeli tak to o tym napiszę.
Kolejny sweter powstał z włóczki z tzw. odzysku. Sprułam stary sweter i zrobiłam nowy.Tu włóczka o nieznanym składzie i grubości. Kolor jakiś taki nietypowy niebieski.
Zdjęcia robiłam samodzielnie (sama dla siebie), za statyw posłużyły biurko i książki, ale jak widać nie zawsze trafiłam w dobre miejsce do pozowania (zdjęcie przedstawiające tył swetra).
A na koniec sweter - wyciągnięty z mrocznych zakamarków szafy (pawlacza). Włóczka z dodatkiem lnu, robiony z dwóch nitek. Wcześniej z tej włóczki zrobiłam rozpinany sweterek na szydełku i sweterek na drutach. Po kilku latach znudziły mi się, sprułam je i zrobiłam jeden, właśnie taki.
Pokażę też nad czym ostatnio pracuję. Jak zrobię całość to się pochwalę.
A na pożegnanie jesienne obrazki
Ten kotek spał na klombie przed apteką. Chyba łapał ostatnie chwile ciepła w jesiennym słońcu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz