Zgodnie z zapowiedzią pokazuję beret. Zdjęć mało, bo nie ma czym się chwalić. Prosty, gładki berecik.
A tu już efekt końcowy. Miejsce zszycia, jakby ktoś był ciekawy, wypatrujemy w prawym dolnym rogu zdjęcia, lub (jak mówią w filmach) na godzinie piątej.
Zszywam, na prawej stronie.
A tu już efekt końcowy. Miejsce zszycia, jakby ktoś był ciekawy, wypatrujemy w prawym dolnym rogu zdjęcia, lub (jak mówią w filmach) na godzinie piątej.
A tu próba ułożenia beretu w pozycji innej niż na plaskacza, ale miękki moher nie poddaje się więc jest to co widać.
Na koniec chciałam pokazać nad czym ostatnio pracuję. Jest to projekt długodystansowy, robiony z tzw. doskoku. Planowany termin zakończenia to lipiec.
Z tych małych elementów powstaną większe,
a z tych większych, powstanie koc, a właściwie narzuta na łóżko. Kolor na zdjęciu różni się trochę od rzeczywistego, wykończenie jest bardziej niebieskie niż szare.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz